Mandat dla prezesa GPGK w Poniatowej po śmiertelnym wypadku pracownika
Po tragicznej śmierci pracownika w Poniatowej inspektorzy pracy nałożyli mandat na prezesa miejscowego Gminnego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. Kontrola wykazała braki w szkoleniach dotyczących transportu odpadów i w informowaniu organów nadzoru, co skłoniło do działania. Sprawa podkreśla rosnące napięcia wokół bezpieczeństwa w spółkach komunalnych i odpowiedzialności władz za standardy pracy.
Mandat dla prezesa GPGK w Poniatowej po śmiertelnym wypadku pracownika. Fot. podgląd. Pexels.
- Z wykształcenia prawnik, Gontarz był wcześniej związany z PKP Intercity, gdzie zajmował wysokie stanowiska w latach poprzednich
- Po zdarzeniu pracodawca nie zawiadomił o wypadku właściwego okręgowego inspektora pracy, co potwierdziła PIP w kontrolnym raporcie
- Sprawa stała się także przedmiotem publicznych napięć na Facebooku
- Cała sprawa rzuca światło na standardy bezpieczeństwa w miejskich spółkach zależnych i roli samorządowej odpowiedzialności za kadrę oraz prowadzenie procedur
W Poniatowej, w gminnym przedsiębiorstwie zajmującym się gospodarką komunalną, zapadł mandat w wysokości 1500 zł na prezesa firmy Tomasza Gontarza, będącego jednocześnie miejskim radnym PiS w Lublinie. Sprawa dotyczy tragicznego wypadku pracownika, który uległ śmierci po upadku z ruchomej śmieciarki podczas odbioru odpadów. Państwowa Inspekcja Pracy podniosła zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa i sposobu prowadzenia dokumentacji po zdarzeniu.
Z wykształcenia prawnik, Gontarz był wcześniej związany z PKP Intercity, gdzie zajmował wysokie stanowiska w latach poprzednich. Do samorządowych struktur wszedł po zmianie władzy - objął stanowisko prezesa GPGK w marcu ubiegłego roku, czym zakończył okres bez zatrudnienia po rozwiązaniu poprzedniego etatu w kolejowej spółce. Według oświadczeń z 2024 roku, w PKP Intercity uzyskał 555 tys. zł, łącząc wynagrodzenie z odprawą i zakazem konkurowania. Taki wynik uplasował go wśród najzamożniejszych radnych miasta.
Do wypadku doszło podczas prac przy odbiorze odpadów - pracownik, stojący na tylnym stopniu kabiny ładunkowej i trzymający się uchwytu, utracił równowagę i upadł na asfalt podczas jazdy. Kierowca zauważył upadek w lusterku i zatrzymał pojazd, a świadkowie udzielili pierwszej pomocy. Poszkodowany trafił do szpitala, jednak zmarł kilka dni później z powodu urazów głowy.
Po zdarzeniu pracodawca nie zawiadomił o wypadku właściwego okręgowego inspektora pracy, co potwierdziła PIP w kontrolnym raporcie. Kontrola wykazała także braki w programach szkoleniowych pracowników obsługujących transport odpadów oraz w instrukcjach dotyczących bezpiecznej pracy kierowcy-ładowacza - nie wprowadzono zakazu poruszania się po stopniach podczas jazdy. Z dokumentów wynikało, że nie było także jasnego zakazu jazdy pojazdem w momencie, gdy na kabinie przebywali pracownicy.
W rezultacie inspektorzy nałożyli mandat na osobę odpowiedzialną za bezpieczeństwo i higienę pracy, w oparciu o art. 283 S1 Kodeksu pracy. Kwota 1500 zł została potwierdzona przez rzeczniczkę Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie. W uzasadnieniu podkreślono, że zaległości w uregulowaniu procedur nie mogły być kontynuowane, a pracodawca powinien natychmiast wprowadzić odpowiednie zapisy w instrukcjach i szkoleniach dotyczących transportu odpadów i pracy na stanowiskach kierowcy-ładowacza.
Gontarz skomentował sprawę, przyznając mandat, ale podkreślił, że dotyczył nie powiadomienia PIP, lecz braku opracowanych procedur dotyczących transportu odpadów. - To kwestia historii i działania poprzedników - wyjaśniał. Dodał, że czteromiesięczny okres na stworzenie procedur nie wystarczyłby do zniwelowania kilkunastoletnich zaległości, a jednocześnie zapewnił, że zalecenia PIP zostały wprowadzone.
Sprawa stała się także przedmiotem publicznych napięć na Facebooku. Radny KO Bartosz Margul pytał o wyjaśnienia w kontekście śmierci pracownika w spółce kierowanej przez Gontarza. Prezes odparł, że nie zamierza wytaczać procesów, a Margul odpowiedział, że to kwestia do rozstrzygnięć w sądzie. Do dziś nie pojawiły się doniesienia o złożeniu pozwu, a dyskusja skupiła się na karierze i możliwych powiązaniach w partii.
Cała sprawa rzuca światło na standardy bezpieczeństwa w miejskich spółkach zależnych i roli samorządowej odpowiedzialności za kadrę oraz prowadzenie procedur. Mandat nie rozstrzyga całej sprawy, lecz podkreśla konieczność jasnej polityki BHP i skutecznego wdrażania zaleceń inspektorów pracy. Władze samorządowe muszą łączyć dbałość o bezpieczeństwo pracowników z transparentnością działania, by skutecznie zapobiegać podobnym sytuacjom i odbudowywać zaufanie mieszkańców.
Będziemy informować w przypadku pojawienia się nowych informacji.
rd
Materiał opracowany przez redakcję Lublin Alert112 w oparciu o informacje dostępne publicznie.
Informacje nie zawsze pochodzą bezpośrednio od służb ratunkowych, redakcja nie ponosi odpowiedzialności za dokładność źródeł zewnętrznych.
Coś się nie zgadza? Napisz do nas












